Charków. Kroniki najazdu na miasto, dzień 74 (08.05.2022)

Nie mam żadnych informacji o ostrzale tego dnia – przynajmniej ja i moi znajomi nie słyszeliśmy. Cisza w mieście. W tym samym czasie wiele ostrzałów na przedmieściach i innych północnych obszarach regionu (Bohoduchów i okolice) są zabici i ranni. Wyzwolone miasta otrzymują pomoc humanitarną. Walki trwają na południowym wschodzie regionu.

Dzisiaj był spokojny dzień – ani ja, ani moi znajomi i koledzy nic nie słyszeliśmy. Nie mam informacji o ostrzalach. Czysto teoretycznie coś mogło przylecieć na Północną Sałtówkę, ale były pojedyncze, ale powiem jeszcze raz – takich informacji nie mam. Brak pożarów w wyniku ostrzałów w obwodzie charkowskim potwierdza Państwowa Służba Ratunkowa. Postaram się ostrożnie wyrazić opinię, że dzisiaj był prawie pierwszy dzień ostatnio, kiedy moskowici nie strzelali do samego Charkowa. Ktoś pomylił wybuchy w mieście za godzinę po pierwszej godzinie pokoju – do nowych dźwięków trzeba się przyzwyczaić.

Jedna ze zniszczonych szkół w Charkowie Zdjęcie: Serhiy Pietrow, CC BY-SA 4.0

Z drugiej strony wiele przyleciało na przedmieścia. Przyleciało do Prudianki i Słatinego, niedaleko Ruskiej Łozowej. W tym samym czasie we wsi Złoczów i gminie miasta Bohoduchów doszło do wielu ostrzałów – jest wielu zabitych i rannych. Tak więc po południu moskowici ostrzelali Bogoduchów – są zniszczone budynki, trzy osoby zostały ranne, a jedna kobieta niestety zmarła. Raszyści ostrzelali także wieś Łozowe w gminie Bohoduchów, zabili jedną kobietę.

Ponadto moskowici aktywnie ostrzeliwali wsie społeczności wiejskiej Złoczowa. W ten sposób w wyniku ostrzału wsi Kalinowe zginęło dwóch mężczyzn, którzy udali się do domu na obiad – i w tym momencie pocisk trafił bezpośrednio w dom. Według prokuratury zniszczonych zostało 10 domów, a 10 uszkodzonych. Okupanci ostrzeliwali także wieś Udy i dwa razy dziennie wieś Ołeksandriwka, raz z artylerii, a drugi z helikopterów. W obu przypadkach są to zniszczone domy, budynki gospodarcze, samochody.

Władze miasta przekazują także informacje o jednym zabitym i dwóch rannych w obwodzie charkowskim, ale nie wiadomo, w których miejscowościach to się stało.

W rejonie Czuhujewa doszło również do ostrzału moskowickiego. Tak, we wsi Koroboczkine gminy Czkałowsk doszło do zniszczenia, w której ranny został mężczyzna. Ostrzelanie tego obszaru było dość aktywne.

W Charkowie teraz cisza. Ptaki wracają na drzewa. i tam ćwierkają. Rano i wieczorem nie słyszysz już dźwięków minusów lub plusów, a słuchasz śpiewu ptaków, przynajmniej w okolicy, w której mieszkam. Przez cały ten czas ptaki głównie chowały się w budynkach, wylatując w poszukiwaniu pożywienia.

W mieście z jednej strony życie toczy się dalej, a z drugiej jest dużo problemów. Jednym z nich jest problem z benzyną. Brakuje, jest wypuszczany w ograniczonych ilościach, ludzie stoją w długich kolejkach. Nie wiadomo, kiedy sytuacja wróci do normy. Może w przyszłym tygodniu, może za dwa tygodnie. W całym kraju sytuacja jest podobna. To opóźnia dużo pracy wolontariackiej, ponieważ pierwszym problemem, który się pojawia, jest znalezienie paliwa.

Sytuacja z gazem jest znacznie łatwiejsza. Trzecia kategoria kierowców – właściciele samochodów elektrycznych – zawsze znajduje się w uprzywilejowanej pozycji. W pierwszych dniach ataku na miasto, kiedy w Charkowie były jeszcze większe problemy z paliwem, wielu z nich podjęli dużą pomoc.

Mamy otwarte kawiarnie, restauracje, sklepy. Znajomi z innych miast mówią, że pod względem ilościowym (a nie asortymentowym) w Charkowie zaopatrzenie jest czasem lepsze niż w tylnych miastach, (ale tutaj raczej chodzi o to, że mniej niż połowa ludności pozostała w mieście do połowy lutego która wyjechała do tyłowych miast, miasteczek i wsi). Ale w mieście są problemy z możliwością zakupu ubrań i butów – trzeba jechać w tyły lub zamówić przywiezienie stamtąd.

W procesie komunikowania się z ludźmi nasz zespół odkrył jeden ciekawy fakt. W ciągu ostatnich kilku tygodni do wielu mieszkańców Charkowa dzwonili krewni i przyjaciele z tymczasowo okupowanych przedmieść lub nieco dalej i pytali bardzo szczegółowo o sytuację w mieście i na ich terenie. A potem poleciało do miejsc, o których szła mowa. Nie są to jednak pojedyńcze przypadki. Oznacza to, że można prześledzić pewien wzór. Jednocześnie prawie wszyscy ci ludzie w pierwszych dniach moskowickiego ataku na Charków powiedzieli „poczekajcie kilka dni”, po czym zmienili mowę na „nie wszystko jest takie jednoznaczne”. Istnieje możliwość, że osoby te współpracują lub współpracowały z okupantami. Dlatego musimy być bardzo ograniczeni w komunikacji z takimi ludźmi. Lepiej przejść na jakieś osobiste tematy domowe, ale nie mówić, co jest zniszczone, a co jest całością.

Nawiasem mówiąc, to jest właśnie odpowiedź na problem podniesiony przez Tarasa Topolę i który wywołał kontrowersje na portalach społecznościowych – że w Charkowie i wyzwolonych wsiach jest wystarczająco dużo, którzy nawet po ostrzałach, nieszczęściu, a nawet okupacji niczego nie zrozumieli … W Charkowie działacze prorosyjscy, którzy wciąż twierdzą, że „nie wszystko jest takie jednoznaczne” i nie potrafią określić, skąd na ich terenie się to wzięło (dla takich osób to naprawdę czytelny wskaźnik), są gdzieś między 10-15%. Tak, jest ich szczerze mało, ale nie jest to liczba, na którą można przymykać oko. Trzeba być czujnym, a w ogóle wspierać takie działania agresora, aby takie osoby zdawać Służbie Bezpieczeństwa – przewidziana jest przynajmniej prewencyjna rozmowa z nimi. I tak, w obwodzie charkowskim SBU działa dobrze – widać to nawet z codziennych doniesień.

W metrze głowa miasta Terechow dał koncert dla weteranów II wojny światowej. W końcu to była słuszna decyzja, by zrobić to dzisiaj. Kwestia „świętowania” 9 maja jest właściwie rozwiązana na poziomie lokalnym.

W Charkowie podjęto inicjatywę zmiany nazwy ulicy Puszkinskiej na ul. Hryhorija Skoworody. Powstał po celowym zniszczeniu Muzeum Literackiego im. Hryhorija Skoworody we wsi Skoworodniwka gminy wsi Złoczów. Pytanie to zainicjowała redaktor naczelna wydawnictwa Vivat, wicedyrektor Muzeum Hryhorija Skoworody Olena Rybka. Uliczka w Wielkiej Danyliwce to za mało, by utrwalić pamięć o wybitnym filozofie i nauczycielu, którego życie jest ściśle związane z Charkowem (uczył w Charkowie w Collegium) i regionem charkowskim. Co więcej, jest całkiem poprawne. „Puszkiniści” (tak nazywają się teraz moskowitów w sieciach społecznościowych, w szczególności dlatego, że Puszkin jest symbolem dla raszystów i uważają go za twórcę nowoczesnego języka moskowickiego) zniszczyli Muzeum Skoworody w akcie zemsty, więc przemianowali ulicę Puszkinską na ulicę Skoworody – to symboliczny krok jako odpowiedź.

A propos, Charkowska Grupa Toponimiczna (publiczne stowarzyszenie, które brało czynny udział w dekomunizacji przemianowania, wiele propozycji było wówczas uwzględnionych przez władze miasta) i do której mam zaszczyt należeć, już pracuje nad lista do zmiany nazw. Nasze stanowisko jest takie, że zmiana nazw jest konieczna, ale nie należy tego robić w pośpiechu – to lista ponad 300 nazw miejscowości. I ważne jest, aby robić to w sposób przemyślany, aby stworzyć harmonijną toponimiczną mapę miasta, a nie robić tego wszystkiego chaotycznie. Nie mamy nadziei, że władze miasta nas wysłuchają, ale będziemy dalej nad tym pracować, aby przekonać władze o słuszności naszego podejścia.

Do uwolnionych Cyrkuny dotarła pomoc humanitarna. Zwolniony został również Mykoła Sikalenko, przewodniczący gminy wsi Cyrkuny, który zaginął 21 marca. Zaznaczył też, że wieś Cyrkuny okupanci nazywali „miastem” – no, może dla nich to miasto, ale to zwykła wieś na przedmieściach. I znowu chodzi o różnicę w poziomie życia między Ukrainą a moskowią i dlaczego wszystko kradą – nie tylko ze względu na swoją naturę, ale także ze względu na poziom życia, który na moskowii jest gorszy niż u nas. Nawet biedni żyją w naszym kraju prawie lepiej niż wojskowi na kontrakcie. Wiele domów w Cyrkunach zostało zburzonych, a szkoła, która przetrwała II wojnę światową, została poważnie uszkodzona i częściowo zniszczona. We wsi zaczęli służyć policjanci.

Niestety, w jednym z samochodów rozbitych 4 maja pod Starym Sałtowem znaleziono zwęglone szczątki ciała (trudne do zidentyfikowania) oraz wisiorek odpowiadający opisowi 13-letniej dziewczynki Sofii Rajewskiej, która była szukana przez krewnych.

Śmieszne. W jednej z wyludnionych wsi obwodu charkowskiego moskowici mieszkali w kurniku. To znaczy zabijali kurczaki i tam mieszkali. Jaki jest cel szukania tak ekstrawaganckiego mieszkania – nie wiadomo. Choć wygodne – spało się, jadło i srało w jednym miejscu.

Sytuacja na kierunkach słowiańskim i barwinkowskim jest stabilnie trudna, ale ukraińskie wojsko broni naszej ziemi. W Barwinkowym w wyniku ostrzału miasta jeden z pocisków uderzył w dwupiętrowy dom, w którym zginęła kobieta. Na terytoriach okupowanych moskowici próbują przejąć pełną kontrolę nad odległymi terenami – na przykład wójt gminy Czkałowsk (czasowa okupacja Czkałowska) Wiktor Sołowiow i sekretarz rady wiejskiej Konstantin Czerniawski ogłosili tymczasowe zawieszenie ze względu na groźby ze strony moskowickich wojskowych. Nie chcą współpracować z okupantami, będą żyć jako zwykli mieszkańcy gminy i będą wolontaruszami.

W gminie Boriwka moskowici przeprowadzają spis mienia (lodówki, pralki, telewizory) w domach obywateli. Właśnie wróciły czasy sowieckie – z rozkazem, by nie żyć lepiej niż sąsiedzi i jakieś jedne majtki na 3 lata. Poszukują też myśliwych na wsiach i konfiskują broń myśliwską, osiedlając się w pustych domach i obiektach infrastruktury społecznej.

Sytuacja jest trudna w obwodzie Łyman (choć moskowici nie zajęli wsi Szandrygolowe w gminie Łyman), w obwodzie Rubiżne, na obrzeżach Siewierodoniecka. Z powodu ostrzału Siewierodonieck i Łysyczańsk były pozbawione prądu, podobnie jak wodociąg Popasnej, który dostarczał wodę zarówno do tych miast, jak i do wielu miast w ORŁO.

Pod gruzami w szkole w Bełogorówce, do której w sobotę uderzyli raszyści, jest do 60 osób. Uratowano 30 osób, odnalazły też ciała dwóch wolontariuszy, którzy pomogli w ewakuacji ludzi. Moskowici zaczęli też ostrzeliwać drogę między Bachmutem a Łysyczańskiem.

Z samej Popasnej nasze wojska wycofały się na przygotowaną granicę zachodnią, miasto zostało zniszczone. Walki toczą się również w rejonie Awdijiwki, Majrinki, Wielkiej Nowosiołki, Huliajpola i Orichowego. Hulajpole, Orichów i okoliczne wsie cierpią z powodu ciągłego ostrzału.

Raszyści strzelają do Mikołąjowa, atakują Odessę rakietami. Ale w Odessie jedna rakieta uderzyła w czterogwiazdkowy kompleks hotelowy Grand Pettine, który znajduje się na wybrzeżu Morza Czarnego. Budynek był zniszczony, ale nikogo tam wtedy nie było. Kompleks powstał na zajętych terenach i należy do byłego deputowanego do rady regionalnej Partii Regionów Serhija Demidowa, który jest partnerem biznesowym ukrywającego się obecnie w Rosji i wspierającego wojnę z Ukrainą byłego deputowanego ludowego Igora Markowa. Był mały friendly fire. Odessyci walczyli długo, ale bezskutecznie, z tym przejmowaniem ziemi i jej pseudolegalizacją. Kolejny powód ciosu – na mapach z lat 80 ziemie te zostały oznaczone jako własność Ministerstwa Obrony ZSRR (Ministerstwo Obrony Ukrainy oskarżyło tę ziemię wraz z obecnymi właścicielami). 74 dni moskowici walą według mapy lat 80-tych.

Na okupowanych terenach moskowici rozpoczęli spis  opuszczonych mieszkań i domów. Na przykład w Chersoniu okupacyjny dowódca miasta wydał zarządzenie w sprawie rejestracji takich nieruchomości w celu „nacjonalizacji” i zakwaterowania „nowych ludzi”.

Opór trwa. W Chersoniu, Melitopolu i innych miastach ludzie umieszczają patriotyczne pocztówki.

Śmieszne-2. W Chersoniu mistrz artystycznego gwizdania naśladował z balkonu dźwięk nadlatującego pocisku, moskowici, którzy byli na dole, uciekli i ukryli się.

Nagroda Darwina przyznawana jest dzisiaj:

– moskowickie wojsko, które postanowiło przebrnąć czołgami przez płytką rzekę Oskił (wysadzono tamę zbiornika Oskil) w pobliżu wsi Bogusławka, ale ugrzęzło w błocie i nie mogło nawet wyciągnąć sprzętu innym ciężkim sprzętem.

– w kierunku Zaporoża okupanci z ciężkiego miotacza ognia “Sołncepiok” uderzyli – i zrobili friendly fire – nakryli swoją inną jednostkę. Oddziały Sił Zbrojnych Ukrainy na tym odcinku frontu wyraziły im wdzięczność i zaproponowały częstsze przeprowadzanie podobnych ataków.

Wierzymy i wspierajmy naszą armię, nasze ZSU. A wiemy, że wszystko będzie Ukrainą!

Sergij Petrow