Charków. Kroniki najazdu na miasto, dzień 84 (18.05.2022)

W Charkowie w różnych rejonach północnej części miasta doszło do ostrzałów moskowickich. Niestety są ofiary. Moskowici ostrzeliwują północne i wschodnie przedmieścia Charkowa – także niestety są ofiary. CNAPy rozpoczęły pracę w mieście. Walki trwają na południowym wschodzie regionu, Su-34 został zestrzelony.

Dziś wznowiono ostrzeliwanie Charkowa. I choć było niewielu ostrzałów, ale wciąż były, moskowici biją w różne części miasta. Wieś Żukowskiego była ostrzeliwana w nocy – zniszczone domy, budynki ChAI, a także straż pożarna, są uszkodzone samochody. Nasz zespół dokumentujących niszczenia dotyczących infrastruktury cywilnej napisał w swoim raporcie, że moskowici biorą na cel instytucje edukacyjne i jednostki Państwowego Pogotowia Ratunkowego. W ciągu dnia raszyści ostrzelali Sałtówkę i Piatychatky, raniąc trzy osoby. Wieczorem na północnych okolicach Charkowa też były ostrzały.

Moskowici ostrzeliwali także przedmieścia Chakowa – Cyrkuny, zarówno obydwoje Tyszków, Ruską Łozową, Pytomnyk, jak i miasta Słatine, Prudiankę i inne. W Prudiance podczas ostrzału zniszczony został klub wiejski. Ostrzelano także Wilchówkę na wschód od miasta. Trzy osoby zostały ranne na przedmieściach. Ponadto raszyści ostrzeliwali wieś Capiwkę w gminie wsi Złoczów, w wyniku czego uszkodzeniu uległy budynki przedsiębiorstwa rolniczego.

Walki trwają na północ od Charkowa. Wojska ukraińskie wyzwoliły od moskowitów wieś Dementijiwkę, na wschód od miasta Prudianka, między Prudyanką a drogą do Biełgorodu. W tym rejonie nasze wojsko spycha moskowitów  do Goptiwki, która jest na samej granicy. Jednakże. Moskowici próbowali zaatakować wieś gminy Ternowa Lipieck.

Ludzie wracają na północne obrzeża miasta, ale nadal jest to bardzo niebezpieczne. Są ludzie, którzy wynajmowali mieszkanie – i po prostu zabrakło im pieniędzy, są tacy, którzy mieszkali z bliskimi, ale brak tam pracy i życie na cudzy koszt też zmusił ich do powrotu, są ludzie, którzy naprawdę chcą wrócić do domu . Jednocześnie życie w Północnej Sałtówce i Piatychatkach ma swoje niebezpieczeństwa. Poza tym wiele osób jest trochę na luzie, sprzyja temu mniejsza ilość  ostrzałów, a nawet kilka dni bez ostrzałów. Ale sporadyczne ostrzeliwanie miast – to rzeczywistość, z którą będziemy musieli żyć bardzo długo. Dlatego nasze wojsko próbuje wypchnąć raszystów poza granicę państwa, aby jak najlepiej chronić mieszkańców Charkowa.

Szef Charkowskiej OWA apeluje, by nie odwiedzać Sarzyńskiego Jaru: mogą tam być minowe rozciągnięcia i miny, podłożone przez grupy dywersyjne, a także niewybuchłe – zejście z asfaltowanych ścieżek jest niebezpieczne. Zachęcają też nie odwiedzać terenów parkowych i leśnych na terenach, na których toczyły się walki z powodu pocisków i min, nie schodzić na pobocze drogowe.

W mieście około 700 osób mieszkających w metrze potrzebuje przesiedlenia – ich domy są zniszczone i nie nadają się do zamieszkania. Do tej pory przeniesiono tylko 40 osób.

W Charkowie było też 12 CNAP-ów, gdzie zaczęto udzelenie  niektórych usług administracyjnych – rejestrację osób, które straciły domy w wyniku ciągłego ostrzału moskowii lub nie nadają się do zamieszkania. Nadaje się szereg usług z zakresu budownictwa, meldunku itp.

Nauczycielom charkowskich szkół nakazano wrócić do miasta do 1 czerwca i tego samego dnia iść do pracy. W przeciwnym razie mogą uważać się za zwolnionych przez wagarowanie. Z jednej strony jest to próba posprzątać szkoły i uporządkować wszystko w nich, z drugiej zaś sytuacja bezpieczeństwa w mieście nie jest jeszcze pewna i jednoznacznie nie pomoże przywrócić procesu edukacji offline. Niektórzy z tych, którzy wyjechali, po prostu nie mają dokąd wrócić w Charkowie – mieszkali albo w Sałtówce, Piatychatkach, we wsi Żukowskiego, albo na północnych przedmieściach. Oczywiście nie mówimy o zapewnieniu mieszkań osobom, które byłyby gotowe do powrotu, ale nie mają dokąd pójść.

W Charkowie trwają prace związane z odbudową i naprawą sieci użyteczności publicznej – gazowej i wodociągowej, elektryczność – jak z różnych rejonów miasta, przede wszystkim z Sałtówki  i południowo-wschodnich obrzeży miasta, a także z północnych przedmieść – osiedla Małodanyliwska i Złocziwska oraz gmina miejska Dergaczów.

Trwają prace mające na celu rozbiórkę gruzu uszkodzonych i zniszczonych budynków mieszkalnych i innych w Charkowie, a także w gminach miasta Dergaczów i wsi Rohań. W ten sposób we wsi Dokuczajewskie znaleziono ciało miejscowej kobiety podczas rozbiórki gruzu jednego z bloków uszkodzonych podczas raszystowskiego ostrzału. Takich “odkryć” będzie znacznie więcej – wszyscy musimy być na to moralnie gotowi.

W Wilchówce, centrum wyłchowskiej społeczności wiejskiej, około 90% budynków mieszkalnych zostało zniszczonych i uszkodzonych, a szkoła, w której toczyła się bitwa, została spalona. Wielu mieszkańców straciło całkowicie domy. Rozminowywanie trwało długo i ludziom nie pozwolono wrócić do wsi. W czasie okupacji (wioskę odwiedzono w pierwszym dniu wielkiej inwazji) od 26 lutego nie było światła, brak gazu. W miarę możliwości ludzi stopniowo wywożono niektórymi drogami do Charkowa. Obecnie odnawia się tutaj prąd i gaz.

W Starym Sałtowie jeden z miejscowych, były spadochroniarz, w czasie okupacji potajemnie od swojej żony zajmował się dywersyjną  działalnością– kradzieżą amunicji, dokumentów i ukrywaniem ich w toaletach lub stodołach, wyjmowaniem baterii, ukrywaniem ich w lasach, aby nie mogli być znalezione. Uszkodził też węże używane do tankowania pojazdów opancerzonych. Jeden z takich podchodów zakończył się wybuchem miny. Smyczą swojego psa Malwę zacisnął zranioną nogę i doczołgał się do naszego wojska, po czym pies wrócił, by pilnować jego żony. Moim zdaniem, takie bohaterskie czyny okupacyjne powinny być nagradzane odznaczeniami państwowymi. Ten człowiek z jego działań zasłużył na to, w tym kosztem swego zdrowia.

Nawiasem mówiąc, w Starym Sałtowie było wielu żołnierzy z ORŁO, którzy osiedlili się w szkole, ale w jednej z sąsiednich szkół w stodole osiedlili się inni żołnierze armii moskowickiej. Wypędzić krowy i zamieszkać w nim  – to jest armia moskowicka.

Na południowym wschodzie regionu trwają walki – nasze wojsko powstrzymuje ofensywę moskowii  w kierunku słowiańskim i barwińkowym. W rejonie Charkowa zestrzelono myśliwiec Su-34, a według niepotwierdzonych informacji piloci się katapultowali.

Sytuacja na okupowanych terytoriach obwodu charkowskiego jest trudna – problemy z dostawami prądu i gazu, niewielka gama produktów, brak leków i tych, które są drogie. Zbiornik Oskił zniknął z powodu uszkodzenia tamy – teraz pozostało tylko koryto rzeki Oskił, kilka gałęzi i jeziora, oraz niewiele wody. Na terenie gminy Boriwka, gdzie w połowie lutego mieszkało ok. 16 tys. osób, pod okupacją pozostawało ok. 40-50% mieszkańców.

Państwowe Biuro Śledcze poinformowało również o podejrzeniu dwóch policjantów z Kupiańska, którzy współpracowali i kolaborowali z okupantami, przekazując im broń przechowywaną w wydziale regionalnym oraz amunicję dla nich.

Walki trwają w rejonie Łymanu, Siewierodoniecka, w kierunku Bachmuta, które są określane jako główne. Moskowici  próbują też zaatakować w rejonie Awdiiwki, Marjinki, Wielkiej Nowosiołki, obwodu donieckiego. a także regionu Hulajpola i Orichowego na Zaporożu.

W Biełgorodzie znowu w ciągu dnia od czasu do czasu słychać „huki”. A w wiosce Solochy w obwodzie biełgordzkim ponownie wydarzyła się „bawełna” – podobno jedna osoba została ranna, a domy zostały uszkodzone. Tamtejsze władze oskarżają ukraińskie wojsko o ostrzał.

Pomóżmy i wspierajmy naszych obrońców, wierzymy w Siły Zbrojne, Gwardię Narodową, Terobronę. I zbliżmy się do dnia naszego zwycięstwa!

Jeden z uszkodzonych budynków mieszkalnych w Pawłowym Polu (kwiecień 2022). Zdjęcie: Serhij Petrow, licencja CC BY-SA 4.0.

Serhij Petrow