Charków. Kroniki najazdu na miasto, dzień 157 (30.07.2022)

Dziś nasiliły się moskowickie ostrzały Charkowa. W większości sytuacja była z grubsza podobna do innych dni, kiedy ostrzały odbywały się na północnych obrzeżach miasta. Ale po raz pierwszy od kilku dni w tym samym czasie ostrzelano okolice Ołeksijówki i Małej Danylówki. Ostrzelano także Północną Sałtówkę i Wełyką Danyłówkę – w wyniku ostrzału w budynkach pojawiły się nowe uszkodzenia. Wieczorem, już po godzinie 18:00 po raz pierwszy od 21 lipca doszło do uderzenia dziennego z artylerii rakietowej – trafiono w strefę przemysłową ChTZ – na szczęście nie było ofiar ani uszkodzeń. Potem po pewnym czasie zabrzmiała syrena – ostrzeżenie o nalocie, ale o cud!, nie było ostrzeżenia o zagrożeniu ostrzałem artyleryjskim. W tym samym czasie nie było wieczornych zajęć moskowitów, które miały miejsce w poprzednich dniach – przynajmniej nic nie słyszałem.

Zniszczona szkoła w miejscowości Maszynobudiwnykiw(Artioma) w Charkwie  Fot. Policja Narodowa. Obwód charkowski, CC BY 4.0

Ale noc i ranek 30 lipca okazały się dość trudne: po raz pierwszy w całym okresie nocnych ataków rakietowych na Charków i jego przedmieścia zdarzyły się one dwukrotnie (!!) w ciągu jednej nocy. Najpierw o wpół do trzeciej cztery rakiety uderzyły w słobidzki obwód charkowski, w wyniku którego doszło do wielkiego pożaru i zniszczenie środkowego skrzydła jednej ze szkół charkowskich w słobidzkim  rejonie Charkowa, w miejscowości Maszinobudiwnykiw (Artioma) (według informacji burmistrza Terechowa, 3 rakiety wylądowały na placówce edukacyjnej) , a także przeleciały nad terytorium zakładu im. Małyszewa. Po uderzeniu w szkołę wybuchł wielki pożar. Dym był widoczny nad miastem zarówno rano, jak i po południu – powierzchnia pożaru, według danych Państwowego Pogotowia Ratunkowego, wynosiła ponad 2,5 tys. m., a w jego gaszeniu uczestniczyło ponad 100 osób i 18 jednostek sprzętu przeciwpożarowego. Pożar był tak duży, że ugaszono go dopiero wieczorem – o 19:08. To pierwszy od kwietnia tego roku tak duży pożar spowodowany ostrzałem rakietowym czy ostrzałem artyleryjskim miasta.

Drugie uderzenie rakietowe nocy miało miejsce na pięć minut przed czwartym (wcześniej moskowici przeprowadzali uderzenia rakietowe w kilka minut po godzinie lub pół godzinie, a tu – do. To ciekawa zmiana w kontekście pływającego harmonogramu) – na terenie jednego z obiektów dwie rakiety wylądowały w dzielnicy Nowobawarskiej i uderzyły w ziemię. Według policji obiekt ten był już wcześniej atakowany, a otwory miały około 10 metrów średnicy i ponad 5 metrów głębokości. Według policji moskowici przeprowadzili wszystkie uderzenia rakietowe rakietami z kompleksu S-300.

Jednocześnie tej nocy nie doszło do ataków rakietowych na Czuguiw i jego okolice.

Rankiem 31 lipca o godzinie 4:00 rozpoczęły się uderzenia rakietowe – sześć rakiet wylądowało na Niemyszli w Charkowie (zniszczony budynek przemysłowy), a dwie na obrzeżach Zmijewa w pół godziny – zniszczyły gospodarstwo we wsi Butiwka społeczności miejskiej Zmiiw.

Dwa uderzenia rakietowe w ciągu jednej nocy z różnicą kilku godzin lub pół godziny to dwie chwile. Po pierwsze, moskowici wzmagają terror: to znaczy kontrolują czas snu i stan psychiczny mieszkańców Charkowa. Nasilenie ataków rakietowych po kilkudniowym odpoczynku w kontekście podżegania do powszechnego terroru psychicznego: oraz zabójstwa ukraińskich jeńców wojennych (zarówno epizod kastracyjny, jak i demonstracyjne masowe mordy w Oleniwce, po których ambasada moskowii w Wielkiej Brytanii stwierdziła, że „Azowie” mieli zostać rozstrzelani, ale nie przez pluton egzekucyjny, ale w upokarzający sposób przez powieszenie (raszyści tak wygląda znają się na specyfice kary śmierci). Po drugie, komplikuje pracę naszym służbom ratowniczym – wyczerpuje zasoby. Ponadto ratownicy, którzy pełnią dyżur w nocy też mają trudności psychologiczne: nikt nie wie, która część będzie musiała wyjść tej nocy. I jeszcze jedna ciekawa rzecz, o której nie pisałem. Po ataku rakietowym poprzedniego dnia, który odbył się po północy, miałem pytanie: czy będzie atak rakietowy o czwartej rano. Nie było go tam tego dnia. Ale dzisiaj było, mimo że wcześniej były już cztery strajki w innym czasie. Ogólnym celem jest zmuszenie nas do zawarcia rozejmu na moskowickich warunkach przez jakiś czas, dopóki Moskwa nie zbierze sił do kontynuowania kampanii zagarnięcia i zniszczenia Ukrainy. Moskowici próbują nas zmusić do negocjacji, zastraszając ludność, ale jest zbyt duża różnica w mentalności między Ukraińcami a moskowitami. A to, co onieśmiela i unieruchamia moskowię, przeciwnie, zmusza Ukraińców do działania. Tych podstawowych różnic, mimo poważnych prac analitycznych w latach 2017-2021 (stąd wszystkie internetowe testy typu „Jak się masz dziś, wiewióreczko?”), nie mogli zrozumieć. To jeden z czynników naszej siły.

Z rozmów ze znajomymi słyszę kilka symptomatycznych cech: jednym sen staje się jeszcze silniejszy – a oni po prostu nie słyszą uderzeń rakiet, a innym sen się pogarsza – budzą się kilka razy w nocy z powodu zdenerwowania, a większość ma typ kombinowany: gdy rakiety lecą wystarczająco daleko od nich – śpią spokojnie, a gdy leci stosunkowo blisko – szybko wybiegają na korytarz i tam osiadają. To jest psychologiczna niestabilność, która jest między innymi celem moskowitów.

Od dwóch dni trwa ostrzał północnych i wschodnich przedmieść Charkowa – Ruskie i Czerkaskie Tyszki, Borszczowa, Piotrówka, Mychajłówka, Cyrkuny, Ruska Łozowa, Pytomnik, Nowe, Dementijówka, Bezruki, Cupiwka, Słatyne i Prudianka, Dergacze. Mężczyzna został ranny w gminie miasta Dergacze. Raszyści ostrzeliwali także wsie Złoczów, Duwankę, Switłyczne i Szapowaliwkę gminy Złoczów. Peremoha gminy wiejskiej Lipieck, Werchnij Sałtów gminy miejskiej Wowczańsk, Wieś Piszczane gminy miejskiej Starosałtów, Pieczenigi, Czuguiw, Klugyno-Baszkyriwkę gminy miejskiej Czuguiw, Lebyaże, Koroboczkine gminy wiejskiej Czkałowsk i wieś Mośpanowe społeczności wsi Małyniwka jest ostrzeliwana.

Walki trwają na północ i północny wschód od Charkowa, ale próby ataku ze strony moskowii spełzły na niczym.

Od 1 sierpnia 14 punktów wydawania złożonych zestawów żywnościowych z Charkowskiej Obwodowej Administracji Wojskowej będzie działać 3 dni w tygodniu (wtorek, czwartek, sobota od 09:00 do 16:00). Zestaw powinien zawierać 14 pozycji: olej, cztery porcje konserw mięsnych, konserwy rybne, kawę lub herbatę. Do herbaty dodaje się ciasteczka, chleb lub grzanki. Jest też makaron, kasza manna, ryż, kasza jaglana, mleko, warzywa w puszkach, cukier i mąka. Wraz z tym emisja zestawów dla wspólnot terytorialnych obwodu charkowskiego będzie kontynuowana w przyszłości bez zmian.

W ciągu ostatnich dwóch tygodni wagony tramwajowe uszkodzone przez ostrzały były stopniowo ewakuowane z terenu zajezdni Sałtowskiej i samej zajezdni – które technicznie są w stanie jeździć: są podczepiane do ciągnika i ciągnięte do innej zajezdni na Nowożanowie po drugiej stronie miasta. Szczerze mówiąc, zaskakujące jest to, że dopiero w lipcu władze miasta, które nieustannie krzyczały o ponad połowie zniszczonego taboru tramwajów, rozpoczęły ich ewakuację. I na przykład, nie w maju, kiedy ustał zmasowany ostrzał północnych przedmieść Charkowa. Oczywiście są niuanse ze stanem szyn, ale jeśli władze miasta naprawdę czegoś chcą, organizują ten proces dosłownie w ciągu tygodnia – maksymalnie półtora. Wiem, że zajezdnia tramwajowa Sałtów od maja była bombardowana więcej niż jeden raz, dlatego też terminowa ewakuacja meldunków o mniej lub bardziej ocalałym i cennym taborze mogła go uchronić przed dodatkowymi uszkodzeniami, które mogły być spowodowane ostrzałem.

Według Wołodymyra Tymoszki, szefa Komendy Głównej Policji w obwodzie charkowskim, najaktywniejszy ostrzał miał miejsce w gminie Złoczów, mieście Dergacze, gminach wsi Lipieck, w kierunku Wowczańska (prawdopodobnie dotyczy to gminy miasta Wowczańsk i osiedla Starosałtowska), Kierunki Barwinkowe, Bałaklia, Izjum, a także miasto Charków.

Według informacji dyrektora Charkowskiej Obwodowej Uniwersalnej Biblioteki Naukowej Natalii Szostko z 706 bibliotek publicznych znajdujących się pod kontrolą gminy, które istnieją w obwodzie charkowskim, 215 znajduje się na czasowo okupowanym terytorium, a pewna ich liczba (około 40 bibliotek ) znajdują się na terenie strefy wojennej (np. w gminie wiejskiej Cyrkuny, gminy miasta Dergacze itp.) – ich stan jest nieznany, gdyż często lokalne biblioteki znajdują się w ośrodkach kultury lub szkołach, które są obiektami przyciągającymi moskowię. Żywym przykładem jest Łozowa i Dergacze, gdzie biblioteki znajdowały się w domach kultury. Ale w tym czasie wiadomo o 10 bibliotekach w regionie, które zostały zniszczone w wyniku ostrzałów i działań wojennych (biblioteka publiczna gminy w Barwinkowe ​​​​spalone prawie doszczętnie, biblioteki dla dzieci i dorosłych w wieżowcu w centrum Izjumu zostały zniszczone, a szczególnie biblioteki na przedmieściach Charkowa zostały uszkodzone w gminie Wilchowa. Nieznany jest stan babliotek w Kozaczej Łopani i Prudiance. Spośród bibliotek na terytorium kontrolowanym przez rząd 220 bibliotek było nieczynnych, a około 300 pracowało w czerwcu.

Np. w gminie Błyzniuky biblioteki pracują w niepełnym wymiarze godzin przez 2/3 jego czasu – jest ich tylko 28, a pracuje w nich 33 pracowników. Mimo wszystkich problemów bibliotekarze wciąż pracują i organizują imprezy, rozmawiają o wakacjach, a teraz książki autorów ukraińskich i w języku ukraińskim cieszą się największym zainteresowaniem, wiele osób zainteresowało się historią Ukrainy.

Sytuacja z bibliotekami na terenach okupowanych jest skomplikowana, gdyż w czasie decentralizacji i przekazywania gminom biblioteki zostały „wyczyszczone” – biblioteki publiczne miały za zadanie aktualizować kasy biblioteczne, tak aby nie było literatury starej moralnie przestarzałej. I nic im nie zostało z literatury sowieckiej, z wyjątkiem czegoś z literatury klasycznej.

Po południu w pobliżu wsi Wilchówka, wyzwolonej z moskowii pod koniec marca 2022 r., na polu eksplodował kombajn. Kombajner  trafił do szpitala z obrażeniami. Następnie saperzy Państwowego Pogotowia Ratunkowego zbadali okolicę i nie znaleźli żadnych przedmiotów wybuchowych.

Rząd zaktualizował listę społeczności, które znajdują się na obszarze działań wojennych i na terytoriach czasowo okupowanych – na tej podstawie wypłacane są środki osobom wewnętrznie przesiedlonym lub zapewniane są inne świadczenia. Wcześniej na liście nie było pięciu gmin położonych w powiększonym okręgu krasnogradzkim. Zaktualizowana lista gmin obejmuje wszystkie 56 gmin obwodu charkowskiego (szczerze, nie rozumiem logiki, bo gminy „krasnogradskie” są na takim tyłku), a także 7 gmin obwodu dniepropietrowskiego, wszystkie 37 Obwódu Ługańskiego, 55 Obwodu Zaporoskiego, wszystkie 49 Obwodu Chersońskiego, 25 Obwodu Mikołajowskiego, 21 Obwodów Sumy i 5 Obwodów Czernihowskiego, a łączna lista to 321 społeczności.

Na południowym wschodzie obwodu charkowskiego toczą się walki na kierunkach słowiańskim i barwinkowskim. Zwiad bojowy moskowickiej grupy rozpoznawczej gminy miejskiej Bałaklija w pobliżu Nowej Husarówki oraz ataki w kierunku Dmytriwki i Brażkiwki gminy wiejskiej Oskił zostały skutecznie odparte przez ukraińskie wojsko. Ciekawe, że w ostatnich dniach raszyści przenieśli główne ciosy na kierunki Bałaklija-Barwinkowski i Barwinkowski, podczas gdy Słowiański ma w tej chwili lekki zastój. Moskowici ostrzeliwują wsie przyfrontowe – Andriiwka donieckiej gminy osadniczej, Asiiwka, Husarówka, Petriwskie i Czepil gminy miejskiej Bałaklija, Norciwka i Załyman gminy Sawyńsk.

Prokuratura Okręgowa w Charkowie ogłosiła podejrzenie kilku współpracownikom zaocznie:

– Naczelnik Wydziału Oświaty Kupiańskiej Rady Miejskiej, Roman Dołgin, ur. 1990. w związku z faktem działalności kolaboracyjnej, który udał się do współpracy z okupantami telewizyjnymi, na początku marca został szefem „Wydziału Oświaty Okręgu Kupiańskiego” w tzw. Okupacyjnej „tymczasowej administracji cywilnej” obwodu kupiańskiego. Tak więc, w czerwcu Dołgin zabrał nauczycieli z Kupiańska do tymczasowo okupowanego Ługańska na tzw. „kursy przekwalifikowujące” w celu „nauczenia” ich pracy zgodnie z moskowickimi programami edukacyjnymi (w szczególności w zakresie włączenia dyscyplin dla przedszkolaków „Moja Ojczyzna” i „Edukacja Prawna”), organizował podpisywanie „umów” z nauczycielami z władzami okupacyjnymi, a także zajmował się wydawaniem dyplomów absolwentom zgodnie z raszystowskimi normami i napełnianiem szkół podręcznikami moskowickimi, zakazem symboli ukraińskich, ustalono śledztwo.

– kierownikowi Centralnego Szpitala Miejskiego w Kupiańsku, zastępcy kupiańska rady miejskiej z partii „Blok Switlicznej „Razom” Obbiatowi Pakiszowi, ur. w 1958 roku, dzięki swojej działalności kolaboracyjnej, który udał się do współpracy z okupantami telewizji, na początku marca został szefem tzw. “służby zdrowia” w okupacyjnej tzw. “tymczasowej administracji cywilnej” obwodu kupiańskiego i od pierwszych dni okupacji Kupiańsk rozwiązał problem opieki medycznej i leczenia wojsk moskowickich. W tym celu został nominowany na stanowisko szefa tzw. „zarządzania opieką zdrowotną” w zawodzie tzw. „tymczasowej administracji cywilnej” obwodu charkowskiego.

A Prokuratura Generalna poinformowała o podejrzeniu działalności kolaboracyjnej byłego studenta IV roku Państwowej Wyższej Szkoły Prawa im. Jarosława Mądrego, który w okupowanym Mariupolu został szefem tzw. „Ośrodku odbioru publicznego ruchu „Republika Doniecka”. Po ujawnieniu tego faktu pod koniec maja został wydalony z uczelni. Oprócz propagowania ideologii moskowickiej, uczestniczenia w działaniach informacyjnych i propagandowych, organizuje prace nad przygotowaniami do przeprowadzenia fałszywych wyborów i referendum w okupowanym mieście.

Przedsiębiorcy w Borowej zmuszeni są do wydawania tzw. „tymczasowych patenty na prowadzenie działalności gospodarczej”, które kosztują 30-40 tysięcy rubli. Dla większości z nich takie sumy są wygórowane, ale ci przedsiębiorcy, którzy są blisko władz okupacyjnych, otrzymują takie zezwolenia. A w ciągu ostatnich kilku dni moskowici ostrzelali samą Borową, w wyniku czego wiele budynków mieszkalnych we wsi zostało uszkodzonych.

Nauczyciele placówek edukacyjnych z okupowanych terytoriów obwodu charkowskiego, którzy opuścili te tereny, planują zdalnie rozpocząć kolejny rok szkolny. Na przykład, w społeczności osadniczej Boriwka odbędzie się w oparciu o kilka szkół. Wiadomo, że 430 uczniów, którzy wyjechali z obwodu borowskiego, planuje kontynuować naukę w swoich szkołach. A dla dzieci, które pozostały na terytoriach okupowanych i nie mają internetu, przewidziana jest domowa forma edukacji z okresową komunikacją z nauczycielami.

Według informacji władz okupacyjnych, na okupowanych terenach obwodu charkowskiego, w nowym roku akademickim planuje się umieścić za ławkami ok. 2 tys. studentów, którzy będą uczyć się według moskowickich programów edukacyjnych. Sam proces edukacyjny musi odbywać się twarzą w twarz. Raszyści usuwają ukraińskie książki i podręczniki z bibliotek szkolnych i „zamieniają” je na podręczniki moskowickie. Ale dla szkół moskowici nadal szukają nauczycieli, którzy zgodzą się pracować dla okupantów i uczyć według programów moskowickich, a dla nich studentów. Okupanci mówią, że dyrektorzy szkół i przedszkoli, którzy będą pracować dla moskowitów, „podniosą swoje kwalifikacje” w Moskwie w Akademii Ministerstwa Oświaty, a nauczyciele klas podstawowych, języka i literatury moskowickiej oraz historii „podniosą swoje kwalifikacje” w Rostowie nad Donem. Na okupowanych terytoriach obwodu charkowskiego znajduje się około 120 szkół, z których wiele jest zniszczonych i poważnie uszkodzonych i nie będzie można w nich rozpocząć roku szkolnego. Nawet gauleiter tzw. szef tzw. Okupacyjnej „Wojskowo-cywilnej administracji” obwodu charkowskiego obiecuje, że we wrześniu rozpocznie się szkolenie w 98 szkołach, ale wcześniej szkoły te muszą być „akredytowane” „według moskowickich standardów”. W tym czasie, według informacji władz okupacyjnych, taką „akredytację” przeszły tylko 2 szkoły – gimnazjum w Kupiańsku i szkoła nr 11 w Izjumie. Ta ostatnia została zniszczona w lipcu, zdaniem okupantów, w wyniku działań wojsk ukraińskich (prawdopodobnie jest to szkoła, w której stanowisko dowodzenia wojsk moskowickich zostało zniszczone przez artylerię ukraińską; jak fajnie jest umieścić sztab armiejskiego poziomu w jedynej „akredytowanej według standardów moskowickich” szkole w Izjumie).

Pomimo wydawania dyplomów pseudo-moskowickich absolwentom szkół na okupowanych terytoriach obwodu charkowskiego i obietnicy kwot na moskowickich uniwersytetach (jest ich tylko 12: 2 na Krymie, reszta w regionach moskowickichvgraniczących z Ukrainą), na listach kwot na tych uniwersytetach nie ma wzmianki o „obwodzie charkowskim”, a jedynie o ORDŁO – tzw. „DNR” i „LNR”.

Deputowany Rady Miejskiej Wowczańska, zastępca dyrektora Wowczańskiej Fabryki Kruszyw Oleg Toporkow, były policjant mówił o życiu pod okupacją w Wowczańsku. Okupacja Wowczańska nastąpiła we wczesnych godzinach rannych – ostrzał o godzinie 4:45, a bliżej 6-7 rano wkroczyły kolumny czołgów wojsk moskowickich, a jednostki z ORDŁO wkroczyły bliżej południa. We wczesnych godzinach rannych wysadzili mosty w Wowczańsku i nad Siwierskim Dońcem. Okupanci najpierw zostali zakwaterowani w budynku komendy powiatowej policji, a następnie w pomieszczeniach oddziału granicznego, a po kilku dniach zaczęli przeszukiwać miasto w poszukiwaniu funkcjonariuszy organów ścigania i członków operacji antyterrorystycznej. I od tego czasu Wowczańsk został odcięty od Ukrainy. 7 marca wraz z byłymi kolegami z organów ścigania podniósł flagę Ukrainy na centralnym placu Wowczańska. Potem przyszli do niego wojskowi, oficerowie FSB i różni przedstawiciele moskowii, porwali go i zabrali do punktu kontrolnego Szebekino – wpłynęli na niego fizycznie, sprawdzili jego korespondencję i kontakty telefoniczne, a następnie go zwolnili. Za tydzień, 15 marca, został po raz drugi zatrzymany przez raszystów wraz z żoną Olgą Toporkową, byłą burmistrzem, a obecnie sekretarzem Rady Miejskiej Wowczańsk. Zatrzymano także dwóch jego przyjaciół, posłów. Grozili mu, że go zabiją, torturowali, zachęcali do współpracy, aby jego żona zgodziła się organizować publiczne imprezy dla organizacji okupacyjnego reżimu, ale ani on, ani jego żona nie zgodzili się na współpracę. Potem uciekł z żoną i przez 40 dni ukrywał się w Wowczańsku w opuszczonym budynku. Ludzie z Wowczańska pomagali się ukrywać, ukrywali jego dzieci, pomagali zabrać dzieci do Charkowa, pomogli jemu i jego żonie wyjechać. Po drodze było wiele punktów kontrolnych i ta droga była niebezpieczna, np. mijali jedno miejsce 40 minut przed rozpoczęciem ostrzału tego miejsca. Wyjechali do Charkowa 23 kwietnia, a później udali się do innego miasta na Ukrainie.

A na terenie Zakładu Kruszyw Wowczańska utworzono obóz filtracyjny, w którym ludzie są torturowani, w tym porażenia prądem. Wiele osób siedzi tam od miesięcy, niektórzy zniknęli, co najmniej 10 osób. A teraz w obozie jest co najmniej 100 osób. Oleg Toporkow jest obecnie leczony po urazach odniesionych podczas przesłuchań przez moskowitów, a następnie planuje udać się w obronie Ukrainy.

Ale weteran II wojny światowej, uczestnik bitwy pod Stalingradem, 99-letni Aikaz Howsepian i jego starsza córka Olga zostali zabrani z okupowanej Bałaklii do Biełgorodu przez gwardię rosyjską, o czym okupanci donosili w moskowickiej propagandzie.

Wierzymy w siły obronne Ukrainy i Siły Zbrojne Ukrainy! Pomagamy wolontariuszom, lekarzom i ratownikom. Wszystko będzie Ukrainą!

Serhij Petrow

історик, аналітик Інформаційного Центру "Майдан Моніторинг" (сайт "Майдан"), громадський активіст, редактор української Вікіпедії